Piractwo w Polsce
Czwartek 15.04.2010
Z Stadionu Dziesięciolecia na Chomika i Rapidshare. Z targów i straganów na serwery i prywatne komputery. Internetowe piractwo w Polsce, jeszcze kilkanaście lat temu zupełnie niespotykane, dziś stanowi palący problem, z którym muszą zmierzyć się wszyscy – wytwórnie płytowe, politycy, ale i artyści oraz sami użytkownicy.
Statystyki dają do myślenia. W 2009 roku koncerny fonograficzne, producenci oprogramowania i dystrybutorzy filmów szacowali swoje straty z tytułu działań piratów w Polsce na 2,5 mld zł rocznie. Według badań przeprowadzonych przez SMG/KRC tylko dwadzieścia procent polskich internautów uważa nielegalne pobieranie z sieci filmów i muzyki za coś nagannego. Czym tłumaczyć tak dramatyczny wynik?
DLACZEGO JEST TAK ŹLE?
Niska świadomość społeczna i powszechne przyzwolenie na kradzież własności intelektualnej – to według rzecznika BSA, Bartłomieja Wituckiego główne powody wysokiego wskaźnika piractwa internetowego w Polsce.
Obie wymienione przyczyny wynikają z braku poszanowania Polaków dla własności intelektualnej. To dlatego kradzież oprogramowania, filmów czy muzyki z sieci jest traktowana dużo bardziej pobłażliwie niż kradzież samochodu.
Duże znaczenie ma również ekonomia.
"Ceny oryginalnych produktów są zbyt wysokie”, a „ludzie mają zbyt mało pieniędzy i nie stać ich na kupienie oryginałów”, takie odpowiedzi w rankingu Inforu na temat przyczyn piractwa wskazało najwięcej respondentów.
Gdy dodać do tego brak poprawnych wzorców ze strony elit (pamiętacie posłankę Szczypińską szczycącą się podróbką torebki Coco Chanel?) oraz niejasne prawo trudno dziwić się słabym wynikom Polski.
JAK TEMU ZARADZIĆ?
Zaostrzenie kar dla piratów? Groźba więzienia? Co jeszcze? Nowych pomysłów pojawia się sporo. Ostatni, z początku tego roku zakłada, że za ściąganie nielegalnych treści z sieci użytkownikowi groziłoby odcięcie od Internetu.
Rodzą się wątpliwości czy państwo zdołałoby efektywnie kontrolować wszelkie poczynania piratów w sieci. Nawet jeśli, w opinii specjalistów długofalowe i trwałe zmiany może przynieść jedynie rozwijanie świadomości społecznej. A drogą do tego powinny być działania edukacyjne skierowane do różnych grup użytkowników.
"Prywatnych, biznesowych, młodzieży. Każda z tych grup wymaga jednak nie tylko innej treści, ale i innej formy przekazu”, wyjaśnia Witucki w wywiadzie dla PC World.
Mamy nadzieję, że nasza inicjatywa – Nie kradnę muzyki – przyczyni się do wzrostu wrażliwości społeczeństwa na kradzież muzyki i innych własności intelektualnych w sieci.